Facebook

20 maja minęła 77-ma rocznica odbicia więźniów w Celestynowie (Akcja Celestynów)

Jaki był jej cel i przebieg postaramy się przybliżyć w poniższym tekście.

 

W dniu 18 maja 1943 r. kpt. Mieczysław Kurkowski „Mietek” otrzymał od dowódcy „Motoru 30” mjr. Jana Kiwerskiego zadanie odbicia transportu więźniów politycznych którzy będą przewożeni w dniu 19 maja z więzienia na zamku w Lublinie do KL Auschwitz. Tak krótki termin od wydania rozkazu do wykonania zadania nie stanowił problemu, gdyż wcześniej do Lublina został wysłany zespół wywiadowczy kierowany przez pchor. Jerzego Zymsa „Wolskiego”. Rozpoznanie to pozwoliło na przygotowanie koncepcji planu akcji, oraz wytypowanie miejsca jej przeprowadzenia. Wybór Celestynowa był uzasadniony małą odległością od Warszawy, co ułatwiało przerzut ludzi i sprzętu, zalesieniem terenu oraz nocną porą o jakiej pociąg zatrzymywał się w Celestynowie.

 

Z meldunku „Wolskiego”, wynikało że w Lublinie 19 maja do pociągu na trasie Dorohusk-Warszawa ma zostać doczepiony specjalny wagon z 49 więźniami. Więźniarka była podzielona na dwie części. Jedna przeznaczona dla więźniów była obita wewnątrz grubą blachą, druga z małym zakratowanym oknem dla eskorty. Stanowiło ją od czterech do sześciu funkcjonariuszy SS Sonderdienst, uzbrojonych w broń automatyczną. Do części dla więźniów można się było dostać tylko przez pomieszczenie dla strażników.

 

Plan przygotowany przez kpt. „Mietka” zakładał opanowanie więźniarki siłami OS „Jerzy” i OS „Sęk” w sumie 46 osób, w większości z hufców „Sad” i „Centrum” warszawskich Grup Szturmowych. Ze względu na przewidziane zadania podzielonych na 5 grup.

 

Dowódcą całości był kpt. „Mietek”, jego zastępcą pchor. Tadeusz Zawadzki „Zośka”, obserwatorem kpt. Adam Borys „Pług”, wszyscy uzbrojeni w broń krótką. Na miejsce akcji mieli dotrzeć samochodem osobowym i w momencie nadejścia pociągu zająć stanowisko przy budynku stacyjnym. „Zośka” w momencie uderzenia miał się przyłączyć do atakujących.

 

Najliczniejsza grupa „więźniarka” pod dowództwem pchor. Macieja Bittnera „Maćka” miała za zadanie wyeliminowanie konwoju i wypuszczenie więźniów. Została podzielona na trzy zespoły : dziesięcioosobowy który miał przeprowadzić właściwy atak, czteroosobowy, który w razie potrzeby miał rozbić wejście do wagonu więziennego łomami i dwuosobowy, obsługujący ręczny karabin maszynowy, mający stanowić ubezpieczenie od strony torów zewnętrznych. Zastępcą „Maćka” został pchor. Konrad Okolski „Kuba” (uzbrojony w pistolet maszynowy „Sten”). W zespole uderzeniowym znaleźli się : pchor. Jerzy Gawin „Słoń” (również uzbrojony w „Stena”), pchor. Jan Rodowicz „Anoda”, pchor. Lucjan Merlak „Łabenda”, pchor. Józef Saski „Katoda”, pchor. Wiesław Tyczyński „Olgierd”, pchor. Tadeusz Tyczyński „Pudel”, pchor. Władysław Cieplak „Giewont”, pchor. Marian Małkowski „Marian”, pchor. Andrzej Łukoski „Blondyn”. W zespole „łomy” pod dowództwem pchor. Andrzeja Wolskiego „Jura” znalazł się pchor. Witold Bartnicki „Kadłubek” i dwóch o nieustalonych nazwiskach. Wszyscy uzbrojeni w broń krótką. Celowniczym rkm-u został pchor. Eugeniusz Koecher „Kołczan”, amunicyjnym pchor. Andrzej Długoszowski „Andrzej Długi”. Grupa ta wraz z bronią miała na miejsce akcji dotrzeć samochodem ciężarowym. Już trakcie załadunku na pl. Starynkiewicza do grupy dołączył żołnierz oddziału „Kosa 30” Stanisław Jaster „Hel”, zwiększając liczbę uczestników akcji do 47 osób.

 

Sześcioosobowa grupa „pociąg” rozstawiona po obu stronach budynku stacyjnego miała działać przeciwko Niemcom jadących pociągiem, gdyby włączyli się do walki. Dowódcą został mianowany pchor. Feliks Pendelski „Felek” (uzbrojony w p.m. „Thompson”), jego zastępcą był pchor. Andrzej Malinowski „Włodek” (uzbrojony w p.m. „Sten”). Pozostali uzbrojeni w broń krótką : pchor. Tadeusz Szajnoch „Cielak”, pchor. Wacław Dunin-Karwicki „Luty”, pchor. Stefan Pakuła „Maryla”, pchor. Henryk Nowak „Heniek”. Grupa ta miała dojechać pociągiem do Otwocka, a stamtąd dojść pieszo do Celestynowa.

 

Grupa „parowóz” miała opanować lokomotywę i sterroryzować jej obsługę (zazwyczaj niemiecką) została wytypowana z OS „Sęk”. Pod dowództwem por. Zdzisława Pacak-Kuźmirskiego „Andrzeja” znalazło się pięciu oficerów: ppor. Stanisław Kotorowicz „Crown”, ppor. Włodzimierz Stysło „Jan II”, ppor. Klaudiusz Stysło „Biały”, ppor. Marek Szymański „Czarny”, ppor. Andrzej Januszewski „Kruk”. Wszyscy uzbrojeni w broń krótką. Na miejsce akcji mieli dotrzeć samochodem ciężarowym.

 

Grupa „stacja” miała zająć budynek stacyjny, a w momencie nadejścia pociągu opanować dyżurkę, zniszczyć telegraf i telefon, utrzymać zamknięty semafor do zakończenia akcji. W jej skład weszło trzy osoby z kwatermistrzostwa „Motoru 30” : dowódcy pchor. Janusza Deryngowskiego „Szarego” i dwóch podkomendnych „Konrada” i „Korsaka”. Zostali uzbrojeni w broń krótką oraz wyposażeni w klucz francuski i specjalne cęgi do cięcia przewodów telefonicznych.

 

Grupa „zakręt” z miała ubezpieczać akcję od strony Kołbieli i zniszczyć idącą tam linie telefoniczną. Dowódcą został pchor. Bronisław Pietraszewicz „Lot”, któremu podporządkowano Wiesława Raciborskiego „Roberta”, Tadeusza Wronowskiego „Przygodę” i Jerzego Mahla „Dzidę”. Wszyscy uzbrojeni w broń krótką , mieli też do dyspozycji cęgi do cięcia przewodów.

 

Obie te grupy podobnie jak zespół „pociąg” na miejsce akcji miały dotrzeć niezależnie od siebie kolejką elektryczną odchodzącą o godz. 17 z Warszawy Głównej do Otwocka, a następnie na miejsce koncentracji pieszo.

 

Szoferami samochodów biorących udział w akcji zostali : Jerzy Pepłowski „Jurek TK”, Wiesław Krajewski „Miki”, Leon Stolarski „Leon” i „Marian”.

 

Do żadnej z wymienionych grup nie został przydzielony Jerzy Zborowski „Jeremi”, którego zadaniem było przecięcie linii telefonicznej, łączącej stacje z posterunkiem granatowej policji w Celestynowie.

 

Do akcji włączono jeszcze dwóch żołnierzy plutonu AK z Radości którzy wypożyczyli rkm, będący własnością ich plutonu. Byli to Stanisław Nowakowski „Stik” i Konrad Kucharski „Sokół”. Przydzielono ich do osobistej dyspozycji „Zośki”, który według planu w momencie rozpoczęcia walki miał się przyłączyć do grupy „więźniarka”. Stanowić mieli jednocześnie odwód dowódcy.

 

Pomyślano też o ewentualnych rannych i zapewnieniu pomocy uwolnionym więźniom. Ponieważ Grupy Szturmowe, ani Kedyw nie miały jeszcze zorganizowanej służby sanitarnej „Zośka” dzięki swoim kontaktom uzyskał zgodę na przewiezienie ewentualnych rannych do Szpitala Maltańskiego na ul. Senatorskiej. Zdecydowano też, że część uwolnionych zostanie dowieziona samochodami do Sulejówka, gdzie były możliwości ich zamelinowania. Otrzymano też z „Kedywu” zapas ubrań i czapek, oraz pieniądze, aby umożliwić części więźniów ucieczkę na własna rękę.

 

19 maja o godz.21.50 wszystkie grupy znalazły się w wyznaczonym miejscu koncentracji, około 1 km od stacji w Celestynowie. Po krótkiej odprawie i wydaniu broni o 22.30 wszyscy znaleźli się na wyznaczonych stanowiskach. Pociąg z Lublina miał według rozkładu wjechać na stacje w Celestynowie o 22.35. Jednak się nie pojawił. Okazało się, że ze względu na katastrofę pociągów towarowych pod Puławami oczekiwany skład przyjedzie z trzygodzinnym opóźnieniem. Tak więc przygotowane już do walki zespoły musiały się przestawić na długie oczekiwanie, tym bardziej przykre że robiło się coraz zimniej. Dopiero o godzinie 1.45 pociąg z Lublina dotarł do Celestynowa.

 

Grupy błyskawicznie zajęły swoje stanowiska. „Maciek” wydaje rozkaz swoim podkomendnym pozostania na miejscu, a sam omijając lory na pierwszym torze biegnie w kierunku końca pociągu. Drzwi więźniarki były uchylone, wysiadał z nich jeden z gestapowców. „Maciek” niemalże na niego wpadając zabił go jednym strzałem. Staje się to sygnałem do ataku. Grupa „więźniarka” dołącza do „Maćka”. Pierwszy jest „Słoń” i ze „Stena” mierzy w otwarte jeszcze drzwi więźniarki. Broń się jednak zacina, konwój zatrzaskuje drzwi, strzelając z pistoletów maszynowych. Ostrzeliwanie więźniarki nie daje efektu, konwój odpowiada ogniem. „Katoda” odbezpiecza granat i chce go wrzucić przez okienko więźniarki. Orientuje się jednak, że osłonięte jest drucianą siatką od której granat odbije się wybuchając wśród atakujących. W sytuacji orientuje się „Hel” odbiera granat „Katodzie” i wykorzystując swój prawie dwumetrowy wzrost doskakuje do okienka. Uchwyciwszy się krawędzi nadrywa siatkę i wpycha granat do środka. Ponieważ konwojenci nie zaniechali oporu wrzucono w ten sam sposób drugi granat. W wyniku czego dwaj konwojenci próbują wyskoczyć na zewnątrz . Obaj zostają zabici. Więźniarka jest otwarta. Wewnątrz pozostaje jeszcze czwarty konwojent, który mimo rany w brzuch nadal się ostrzeliwuje. Po krótkiej wymianie ognia on również ginie. Po wypuszczeniu więźniów, którzy na razie skryli się na tyłach budynku stacyjnego, „Zośka” daje rozkaz wycofania się. Do walki włączają się Niemcy jadący pociągiem. Lekko ranni w nogi zostają „Luty” i „Katoda”. Wagony niemieckie ze swoich pistoletów maszynowych ostrzeliwują „Kuba”, „Słoń” i „Felek”. Pod osłoną ich ognia udaje się wycofać bez dalszych strat.

 

W czasie gdy pociąg wjechał na stacje do akcji włączyła się grupa „parowóz”. Jej dowódca ppor. „Andrzej” z ppor.”Janem II” i ppor. „Czarnym” wdrapują się na parowóz i terroryzują trzyosobową załogę. Ubezpieczenie stanowiła pozostała trójka: ppor. „Crown” na peronie, ppor.„Kruk” od drugiej strony torów, ppor.„Biały” koło semafora, przed parowozem. Nagle słychać pojedynczy strzał i „Crown” pada na peron. Widząc to „Jan II” zeskakuje z parowozu i podbiega do rannego. Gdy się nad nim pochylił słychać drugi strzał i „Jan II” pada obok „Crowna”. Widząc to „Biały” obchodzi lory i pod ich osłoną wyciąga „Crowna”. Nie może dać sobie rady z „Janem II”. Wtedy z parowozu schodzą „Andrzej” i „Czarny” i wspólnymi siłami wynoszą rannego z pola ostrzału. Wspólnie z „Mietkiem” przenoszą rannych przed budynek stacji, gdzie czekają już samochody. Przez ten czas ubezpiecza ich „Kruk” trzymając załogę parowozu pod bronią. Obaj ranni byli nieprzytomni: „Crown” został trafiony w lewą pierś tuż przy sercu, a „Jan II” dostał postrzał w kark, przy czym kula utkwiła w szczęce. Obu umieszczono w samochodzie osobowym.

 

Podczas całego trwania akcji kontrolę nad ruchem kolejowym w Celestynowie przejęła grupa „Szarego”. Sterroryzowali służbę kolejową, oraz pasażerów znajdujących się w poczekalni każąc wszystkim położyć się na podłodze. Przecięto przewody telefoniczne, oraz rozbito aparat Morse’a. Po uwolnieniu więźniów grupa „Szarego” wycofała się do oczekujących już samochodów, przykazując wszystkim przebywającym w budynku stacyjnym aby nie opuszczali go przed upływem 45 minut.

 

Uwolnionym więźniom wydano odzież i czapki (ze względu na ogolone głowy) , oraz po 100 zł. Jeszcze w trakcie akcji większość z nich podzieliła się na małe grupy i rozpoczęła ucieczkę. Mimo tak dramatycznych okoliczności nikt nie wpadł w ręce Niemców.

 

O godzinie 2.35 uczestnicy akcji i część więźniów załadowali się na ciężarówki i wyruszono w kierunku Warszawy. Pierwszy odjechał prowadzony przez „Zośkę” samochód osobowy z ciężko rannymi oficerami z „Sęka”. Jako ubezpieczenie towarzyszył im kpt. „Pług”. Mieli jak najszybciej dotrzeć do szpitala. W Warszawie znaleźli się o godzinie 4. Ponieważ wjeżdżali od strony Pragi „Zośka” zdecydował aby rannych zawieźć do Szpitala Przemienienia Pańskiego znajdującego się najbliżej. Wezwany lekarz dyżurny stwierdził niestety zgon obu rannych. Obawiając się przewożenia ciał na drugą stronę Wisły, poległych pozostawiono w szpitalnej kostnicy.

 

W tym czasie samochody ciężarowe po dotarciu do szosy lubelskiej jadą w kierunku Warszawy. Za Wiązowną w jednym z samochodów nastąpiła awaria silnika. Musiano go porzucić. W związku z tym kpt. „Mietek” zdecydował, aby więźniowie już na własną rękę udali się pieszo do Warszawy lub Sulejówka. Dwie pozostałe ciężarówki docierają o 5.30 do Anina. Tutaj następuje zdanie całej broni. W obu samochodach pozostają jedynie dowódcy grup, konwój oraz kierowcy: „Felek” i „Leon”. Pozostali mają dojechać do Warszawy pociągiem. Ciężarówki ruszają kierunku Grochowa. Za Wygodą awarii ulega jeden z samochodów. Zostaje porzucony w lesie. Ciężarówka z bronią tuż po godzinie 6 dociera do garażu na ul. Barskiej , gdzie znajduje się magazyn broni Grup Szturmowych.

 

W wyniku akcji odbito 49 więźniów politycznych. Ponad 30 z nich przeżyło wojnę.

 

 

Opis akcji w Celestynowie według: Anna Borkiewicz-Celińska – Batalion „Zośka”, Warszawa 1990.