Facebook

Wspomnienia

Moje wspomnienia o Janku Wuttke

 

W czerwcu 1939 r. ukończyłem 6 oddziałów Szkoły Powszechnej nr 29 przy ul. Zagórnej 9 w Warszawie i zdałem z bardzo dobrym wynikiem egzamin do gimnazjum im, Stefana Batorego przy ul. Myśliwieckiej.

 

Po zakończeniu działań wojennych we wrześniu 1939 roku gimnazjum było czynne tylko przez dwa miesiące, po czym zostało przez Niemców zamknięte. Naukę w średnich szkołach ogólnokształcących można było kontynuować tylko na kompletach tajnego nauczania. Po ukończeniu wiosną 1940 r. I klasy gimnazjum od września 1940 r. rozpocząłem wraz z kolegą z w/w szkoły nr 29 Witoldem Z. przerabianie materiału II klasy gimnazjum na kompletach tajnego nauczania, prowadzonych przez znanego geografa, profesora Gimnazjum Batorego – pana Gustawa Wuttke. Nauka odbywała się w jego mieszkaniu przy ul. Kazimierzowskiej 15 w Warszawie. W nauczaniu nas profesorowi Wuttke pomagali jego dwaj synowie: Jan i Tadeusz.

 

Janek po przedwojennej maturze, specjalista od nauk ścisłych, prowadził z nami zajęcia z matematyki, fizyki i chemii, a młodszy od niego dwa lata Tadeusz, humanista, lekcje z polskiego i historii. Pan prof. Wuttke prowadził z nami zajęcia z geografii, nauki o Polsce współczesnej, oraz z wiedzy ogólnej w pozostałym zakresie. Z uwagi na naukę w małym gronie, od jesieni 1940 r. do wiosny 1941 r. przerobiliśmy materiał klasy II-ej i III-ej gimnazjum, a IV-tą klasę gimnazjum, już w normalnym czasie od jesieni 1941 r. do wiosny 1942 r.

 

Kiedy w kwietniu 1941 r. Janek dowiedział się ode mnie, że przed wojną byłem harcerzem 90 WDH, działającej przy naszej Szkole Powszechnej nr 29 i posiadałem już krzyż harcerski, zaproponował mi wstąpienie do harcerstwa okupacyjnego, tj. Szarych Szeregów. Mój kolega, z którym wspólnie uczęszczaliśmy na komplety do prof. Wuttke, Witold Z. nie mógł skorzystać z podobnej propozycji Janka, gdyż był zaangażowany jako łącznik swojego ojca, będącego wówczas członkiem Komendy Głównej ZWZ, później AK.

 

Swoja działalność w Szarych Szeregach rozpocząłem od akcji „N”, polegającej na kolportażu otrzymywanych od Janka – w Szarych Szeregach „Czarnego Jasia” – ulotek i czasopism pisanych w języku niemieckim, a redagowanych przez polskie władze podziemne. Były to takie pisma jak „Der Hammer”, „Der Klabautermann” i inne, a miały one z uwagi na swa treść, wpływać defetystycznie na Niemców, do których docierały. Ze sposobu „przekazywania” Niemcom każdego kolejnego egzemplarza musiałem zdawać „Czarnemu Jasiowi” szczegółowa relacje. Było to np. wetknięcie zwiniętej ulotki żołnierzowi niemieckiemu do kieszeni w tłoku tramwajowym lub podrzucenie pism do wolno stojącego samochodu wojskowego, itp.

 

Po paru miesiącach takiej działalności „Czarny Jas” polecił mi dobrać jeszcze trzech kolegów, do których miałem pełne zaufanie (byli to: Tadeusz Tatko, późniejszy żołnierz batalionu „Parasol”- zmarł wiosną 2005 r., Kazimierz Grochala – po listopadzie 1942 r. żołnierz „DDB17”, aresztowany w listopadzie 1943 r. i rozstrzelany w egzekucji ulicznej 12 XI 1943 r. na ul. Nowy Świat przy ul. Wareckiej, oraz Jerzy Sobczak – po listopadzie 1942 r. Żoliborz, Zgrupowanie „Żniwiarz” plut.230, poległ 3 VIII 1944 r. na Żoliborzu, jego śmierć opisuje Podlewski w książce „Przemarsz przez piekło”). Razem było nas czterech, a dodatkowo, jako zastępowego przydzielono nam Wiesława Rychłowskiego ps. „Tadeusz” –zmarł na początku lat 90-tych XX wieku.

 

W ten sposób powstał zastęp MG-410, w drużynie MG 400, hufcu Mokotów Górny Szarych Szeregów, a drużynowym tej drużyny był „Czarny Jaś”.

 

Zastęp w okresie całej swej działalności tj. do listopada 1942 r. spotykał się mniej więcej raz w tygodniu i wykonywał zadania wyznaczone przez przełożonych („Czarnego Jasia”) w ramach „małego sabotażu” tj. akcji „Wawer”. Było to malowanie kreda, a później tzw. Lakierem asfaltowym (który otrzymywaliśmy w sposób konspiracyjny w firmie „Farby i lakiery” Imroth i Maliński – sklep mieścił się przy ulicy Marszałkowskiej koło kina „Polonia”), stemplowane niemieckich plakatów i obwieszczeń stemplem z karykatura Hitlera i podpisem „Hycler”, rozlepianie plakatów okolicznościowych, przygotowywanych przez władze Polski Podziemnej, polewanie Niemcom ubrań kwasem siarkowym, np. w tramwajach, itp.

 

Niezależnie od tych akcji zrywaliśmy niemieckie drewniane drogowskazy (była to akcja prowadzona z naszej inicjatywy), które zużywane były jako opał do pieca w pokoiku, w którym samotnie mieszkał nasz kolega, Kazimierz Grochala (sierota, ojciec zginął we wrześniu 1939 r. matka zmarła w 1940 r.). W tym wyżej wymieniony mieszkaniu Kazimierza Grochali (ul. Rozbrat 4) zastęp nasz składał przysięgę szaroszeregową. Mieszkanie było wtedy udekorowane naszymi zdobyczami. Na podłodze duża flaga niemiecka (z hakenkreuzem) zerwana z jakiegoś niemieckiego urzędu przez naszych kolegów Kazika i Jurka – przy pomocy dorożki (Jurek pomagał ojcu – dorożkarzowi, jeździ jego dorożką także w nocy, bo jako dorożkarz miał takie uprawnienia. Z kozła dorożki łatwiej było zerwać flagę). W mieszkaniu Kazika przy ścianach rozmieszczone były tablice drogowskazowe, zrywane na opał dla niego, w rogu pokoiku stał maszt z małymi flagami USA, Anglii, Francji i Polski – flagi te przyniosłem z domu, były u nas sprzed wojny.

 

Dopiero w latach 70-tych XX wieku w wyniku prywatnych kontaktów Tadeusza Tatko ze Stanisławem Broniewskim „Orszą” dowiedzieliśmy się, że naszą przysięgę składaliśmy na jego ręce, a obecni przy tym byli poza „Czarnym Jasiem”, Tadeusz Zawadzki „Zośka”, Jan Bytnar „Rudy” i jeszcze dwie osoby z dowództwa Szarych Szeregów.

 

Po reorganizacji Szarych Szeregów (2/3 listopada 1942 r.) „Czarny Jaś” oceniając moje predyspozycje, skierował mnie do Zakładu ks. Siemca (przy ul. Ks. Siemca, obecnie Wiślanej, blisko skrzyżowania z ul. Dobrą), w którym przybywali młodzi chłopcy – 12-15 lat – sieroty po ofiarach wojny. Moje stałe kontakty z tą młodzieżą miały za zadanie przygotowanie tych chłopców do późniejszego wstąpienia do oddziałów Szarych Szeregów. Współpracę z Zakładem ks. Siemca prowadziłem do polowy lutego 1943 r., kiedy to za wiedzą przełożonych przeszedłem do pułku AK „Baszta”, w który odbyłem dalsze szkolenie (Kurs Młodszych Dowódców). Od maja 1944 r. pełniłem funkcje zastępcy dowódcy I drużyny w I plutonie kompanii K-2, batalionu „Karpaty”, a w dniu 1 sierpnia rozpocząłem udział w Powstaniu Warszawskim od ataku na teren Wyścigów Konnych na Służewcu. W ręce niemieckie dostałem się 2 września 1944 r. na Sadybie, a dzięki pomocy ludności cywilnej tej dzielnicy uniknąłem rozstrzelania, co spotkało tych wszystkich, których Niemcy potraktowali jako powstańców, choć także rozstrzelali wiele osób spośród ludności cywilnej.

 

Przedstawiony wyżej, blisko dwuletni okres moich bardzo częstych kontaktów z „Czarnym Jasiem” dał mi możliwość dobrego poznania jego osobowości. Wprawdzie kłopoty ze wzrokiem ograniczały mu w pewnym stopniu jego działalność, ale zaangażowanie w sprawy wojennego harcerstwa i cechy charakteru nie dopuszczały możliwości jakiegokolwiek zaniedbania przyjętych na siebie obowiązków. Tego samego wymagał od nas: solidarności, dokładności, skrupulatności, pogłębiania patriotyzmu, co owocowało faktem, że wszelkie podejmowane przez nas działania, zarówno szkoleniowe, jak i „małego sabotażu”, staraliśmy się wykonywać jak najlepiej. Podkreślić należy jego dbałość o odpowiednie wychowanie młodego pokolenia, czego mogłem osobiście doświadczyć, kiedy z jego polecenia zajmowałem się sierocą młodzieżą z Zakładu ks. Siemca. Muszę tu dodać, że moje opuszczenie tych obowiązków i przejście do pułku AK „Baszta” mogło uratować mi życie, gdyż po około 2 tygodniach po moim odejściu z tego zakładu, Niemcy po kilkudniowym, tzw. „kotle”, aresztowali całą obsługę tego zakładu oraz młodych wychowanków, których wywieziono do obozu koncentracyjnego. O fakcie tym dowiedziałem się wiele lat po wojnie od jednego z wychowanków zakładu.

 

Zalety charakteru „Czarnego Jasia” miały niezwykłe korzystny wpływ na młodsze pokolenia, (także działalność w akcji „M”), co z czystym sumieniem potwierdzam własnym doświadczeniem z tego okresu i z dalszej mojej działalności w okresie konspiracji i Powstania Warszawskiego.

 

Cześć Jego Pamięci !

 

mjr w st. spocz. Eugeniusz Tyrajski

Szare Szeregi: ps. „Genek”, zastęp MG-410

Pułk AK „Baszta” ps. ”Sęk”, bat. „Karpaty”, komp. „K-2”